CZY MASZ PECHA, ŻE MIESZKASZ TAM, GDZIE MIESZKASZ? O ZAROBKACH W POLSCE.

dnia

Staram się od czasu do czasu, na siłę (bo mi ogólnie dobrze jest tutaj gdzie jestem) wyściubić nos z bańki, w której żyję. A, jakby się zastanowić, to żyję w bardzo uprzywilejowanym miejscu, bo blisko największego miasta w Polsce, z tymi wszystkimi udogodnieniami, które niesie to miejsce: powszechnym dostępem do szkół, żłobków, przedszkoli, dobrą komunikacją miejską, wydarzeniami kulturalnymi, sztuką, sklepami na każdym rogu oraz placówkami ochrony zdrowia na wyciągnięcie ręki. Ale co by było, gdybym mieszkała w małej wsi, gdzieś na końcu mapy?

Kiedyś miałam takie zdarzenie, które utkwiło mi w pamięci, myślę, że na całe życie

Mianowicie, mówiąc prosto z mostu, opierdoliłam kelnerkę w restauracji, w jakiejś małej miejscowości w Górach Świętokrzyskich, że nie podała mi słomki (relax, to jeszcze te czasy, kiedy ludzie w knajpach brali słomki dosłownie do każdego płynnego dinxa), lodu i cytryny do coca – coli, którą zamówiłam. A byliśmy przed sezonem, na początku czerwca, kiedy wszystkie budki i budy dopiero się szorowały, malowały i przygotowywały do wakacyjnego otwarcia. Ta jedna w sumie była otwarta, ale również trwały w niej intensywne prace remontowe.

Ale to nieważne. Kiedy tylko uzmysłowiłam sobie ogrom swojego buractwa i bucostwa, które przetoczyło się przez moje usta, spłynął na mnie tak ogromny wstyd, jakiego dawno nie czułam. W osłupieniu nawet nie przeprosiłam, bo był to moment, który uzmysłowił mi jak głęboko w dupie wielkomiejskiego życia, zawędrowałam. O jeden zakręt za daleko, z pewnością, skoro tak błaha rzecz, i to być może spotykana li tylko na warszawskich bąą-tąą-pierdąą salonach, potrafiła wyzwolić we mnie buca, koło którego nawet nie chciałabym stanąć, a co dopiero samą się nim stać.

Co tu dużo gadać – był to dla mnie moment przełomowy, który sprawił, że od tamtej pory, kawałeczek po kawałeczku, zaczęłam wyściubiać nos ze świata, w którym żyję. To doświadczenie procentuje do dzisiaj i sprawia, że za każdym razem kiedy oburzam się na obecną scenę polityczną, ludzi, którzy nie emocjonują się łamaniem konstytucji / nie stają w obronie słabszych lub uciśnionych, ludzi którzy mają gdzieś katastrofę klimatyczną, a wegan i wegetarian uważają za dziwniejszych, niż UFO, przypominam sobie, że ludzi spoza wielkomiejskiego establishmentu to nie grzeje, bo mają na głowie inne problemy. Ot, takie, żeby mieć co do garnka włożyć, czy za co zapłacić za wungiel na opał na zimę.

Staram się pamiętać, że nie w każdym zakątku Polski, ludzie mają te same problemy. Osoba, która nie ma za co kupić jedzenia dla dzieci (wciąż jest sporo takich osób w PL), nie będzie grzała jakaś tam konstytucja, czy wolne sądy. Mają to w dupie, ot i tyle.

Niestety nadal mam niewielką wiedzę, jak ludziom żyje się w innych województwach, niż mazowieckie. Na Mazowszu bowiem mieszka większość mojej rodziny i choć część z nich mieszka w małej wsi, gdzie życie toczy się zupełnie inaczej, niż bliżej Warszawy, to przecież nie daje obrazu tego, jak żyją ludzie na skrajnych krańcach mapy Polski.

Dlatego w pierwszym kroku, który być może da mi, a także wam, jako taki obraz, jakie warunki do życia panują w innych polskich miejscach, postanowiłam przewertować opracowania na ten temat. Skrycie marzy mi się też cały cykl rozmów z ciekawymi osobami mieszkającymi w różnych zakątkach Polski, ale to być może pieśń przyszłości.

Zarobki na tych samych stanowiskach w zależności od województwa różnią się!

„Sky is the limit”! „Możesz wszystko”! „Ograniczenia są tylko w twojej głowie”! „Od zera do milionera”! „Żyjemy w dobie internetu, to że się nie dorobiłaś, to wyłącznie twoja zasługa. Widocznie nie pracowałaś wystarczająco ciężko, żeby się przebić”.

Znacie te wkurzające slogany? Na pewno! Wtłacza się w nas przekonanie, że jeśli tylko będziemy chcieć wystarczająco bardzo, pracować wystarczająco ciężko, to wszystko jest możliwe, co nie? Ano nie, bo to, że nie osiągasz swoich celów i nie spełniasz marzeń, może nie zależeć tylko od tego jak bardzo mocno „chcesz”, czy jak bardzo ciężko pracujesz. Niestety, składa się na to wiele czynników i ograniczeń, których na pierwszy rzut oka nie widać. I dochodzimy tu do sedna tego wpisu: jednym z czynników ograniczających nas jest miejsce, w którym żyjemy.

Po prostu.

Możesz mieć pecha, że urodziłaś się w danym miejscu lub wielkie szczęście – zależnie oczywiście w jaki sposób pecha i farta postrzegasz. Fakty jednak mówią, że miejsce zamieszkania nie jest bez znaczenia, spójrzcie na zarobki w poszczególnych województwach:

Na razie nie patrzcie na różnice między płciami. Ten temat zostawimy sobie na kiedy indziej, pewnie na wtedy, kiedy znów rozgorzeje jakaś jałowa dyskusja, że pay gaps nie istnieją i że to mężczyźni są wielce pokrzywdzeni przez los, tak jak w niedawnej akcji Bolta na Dzień Kobiet (w ogóle to zaprawdę powiadam wam: kochajmy Bolta za te akcje dla kobiet).

Mediana to wartość środkowa, co oznacza, że połowa osób otrzymała na danym stanowisku pensję mniejszą, niż wartość mediany, a połowa pensję większą (poprawcie mnie, jeśli się mylę).

Czy wy widzicie ten rozstrzał pomiędzy poszczególnymi województwami? Wiem, że macie oczy i tak, widzicie :) ale czy jesteście zdumieni, jak ja? To jest najlepszy dowód na to, że miejsce zamieszkania ma ogromne znaczenie jeśli chodzi o zarobki. I oczywiście jest wiele innych składowych, które się składają na zamożność i lepsze, bądź gorsze warunki życia, ale w tym wpisie chciałam tylko pokazać jak nierówność płacowa się rozkłada na różne zakątki Polski.

Najlepiej, wiadomo, jest w województwie mazowieckim, z czego obstawiam, że sama Warszawa „robi” za większość wyniku. Nie dziwi mnie zatem, że tak wiele osób tutaj przyjeżdża w poszukiwaniu lepszych warunków do życia. Życzyłabym jedynie sobie żeby wszystkie te osoby szanowały ten rejon i to miasto, a nie traktowały jako maszynkę do zarabiania kasy, a podatki płaciły np. na Podkarpaciu. Ale w sumie nie o tym jest ten wpis.

Zarobki na tych samych stanowiskach różnią się znacznie, w zależności od regionu Polski. Owszem, można powiedzieć, że koszty życia w tych regionach również są mniejsze, ale ja uważam, że takie porównanie nie ma sensu. Zgoda, że osoba zarabiająca pieniądze w woj. mazowieckim i wydająca je w lubelskim, miałaby nieporównywalnie lepsze warunki życia, niż osoba zarabiająca na poziomie pensji lubelskiej i wydająca np. w Warszawie. Jednak wydaje mi się, że najbardziej miarodajne jest jednak porównywanie cen w danym regionie w stosunku do średniej wysokości pensji w tym konkretnym miejscu.

Nie mam jakiejś specjalnej konkluzji dla tego wpisu. Jest on – mam nadzieję – pierwszym z całego cyklu, w którym poruszymy kwestie różnic pomiędzy warunkami do życia w różnych regionach, czy miejscach (wieś czy miasto? miasto małe czy duże?). Potraktujcie go więc jako zajawkę do dalszych opisów.

Podzielcie się swoimi doświadczeniami. Jak wam się mieszka tam, gdzie jesteście?

9 komentarzy Dodaj własny

  1. Rozpływam się właśnie w zachwycie nad tym, że w końcu ktoś w internetach miał jaja żeby powiedzieć, że to gówno prawda, że jak mało zarabiasz to wyłącznie Twoja wina, bo się mało starasz. Ogromny szacunek mam do ludzi, którzy wyszli z biednych rodzin i się dorobili, ale… nie oszukujmy się, większość osób będących posiadaczami świetnie prosperujących biznesów, to dzieci ludzi, którzy sami byli całkiem dobrze ogarniającymi rzeczywistość przedsiębiorcami. I to dzięki postawie rodziców właśnie skorupki za młodu nasiąknęły przedsiębiorczością i umiejętnościami, które dla dzieci osób pracujących całe życie na etacie, są nowością, której nie miały się jak nauczyć (kto miał zajęcia z „podstaw przedsiębiorczości” w szkole, ten wie o czym mówię). Nie wspomnę już o wykształceniu, które kosztuje całkiem sporo jak na darmowe. Podsumowując, jeżeli ktoś jest dzieciakiem z miasta i jego rodzice byli obyci, przedsiębiorczy i zarabiali sporo pieniędzy, ma on większe szanse na odniesienie sukcesu zawodowego, niż dzieciak ze wsi pochodzący z rodziny mniej zamożnej i gorzej wykształconej, bo ten drugi na swój sukces musi nieporównywalnie ciężej pracować i bez względu na najszczersze chęci napotyka on przeszkody, o których temu pierwszemu się nawet nie śniło. Wkurza mnie dzisiejsza propaganda sukcesu, zgodnie z którą o takich sprawach się milczy, a wciska się ludziom – do porzygu wręcz – amerykański sen lekko tylko zmodyfikowany na potrzeby polskich realiów.

    Polubienie

    1. BIAŁY. pisze:

      Jak to się stało, że na te kilka miesięcy straciłam kontakt z rzeczywistością i nie widziałam Twojego komentarza? Nie wiem.

      Wiem jednak, że to co napisałaś jest mega ciekawe i tak prawdziwe, i zarazem tak inne od tego, co się obecnie kreuje, że ojeny! :)

      Polubione przez 1 osoba

  2. madkaroku pisze:

    Właśnie się pogrążam w absolutnym zachwycie nad tym, że tak po prostu potrafiłaś się przyznać do popełnionego błędu! To się tak rzadko zdarza w dzisiejszym świecie. Ogromne brawa!
    Ja się staram o drobiazgi nie czepiać. Choć dzisiaj rano, kiedy pani o 6 rano wrzasnęła na mnie w sklepie, czy ja czytać nie umiem, bo nie zauważyłam na drzwiach sklepu napisu, że w danej chwili nie przyjmują płatności kartą, to mi się zrobiło trochę głupio. A jak zaczęła przewracać oczami i fukać na wyjęte przeze mnie z portfela sto złotych, to nie wytrzymałam i całkiem spokojnie poprosiłam, czy nie mogłaby być trochę bardziej uprzejma. Okazało się, że nie mogłaby, bo ona nie jest od tego, aby się szczerzyć do klientów. Oszołomiona tę odpowiedzią, opuściłam niegościnne progi. Czasem mam wrażenie, że z każdym dniem wielkimi krokami wracamy do czasów PRL-u…

    Polubione przez 1 osoba

    1. BIAŁY. pisze:

      To wydarzenie było dla mnie naprawdę pouczające i podziałało jak zimny prysznic.

      A wiesz, to ciekawe, że piszesz o tym zdarzeniu w sklepie, bo dzisiaj miałam podobne. Wyszłam do knajpy na kawę, pierwszy raz od stu lat, i pan kelner był dla mnie tak niemiły i tak mnie traktował z góry, że aż zaczęłam zastanawiać się czy to oby nie ze mną jest coś nie tak 🤷‍♀️

      Polubione przez 1 osoba

  3. BIAŁY. pisze:

    Zgadzam się, wiązanie zamożności ze świadomością społeczną jest krzywdzące i po prostu nieprawdziwe. Zastanawiam się czy w jakis sposób nie zmienić tego wpisu, żeby było to jasne.

    Co do statystyk. Myślę, że żeby zanalizować obiektywnie jakieś zjawisko, należałoby wziąć pod uwagę wiele zmiennych. Szukanie danych, czytanie i analiza raportów to trudna i żmudna robota, a interpretacja danych to podwójna trudność. Przynajmniej dla mnie. Ale kto wie, może i dojdziemy do bardziej zaawansowanych opracowań 🙂

    Dziękuję za cenny komentarz 💙

    Polubienie

  4. gosiamac pisze:

    Też mi się wydaje, że nie da się przeprowadzić prostej zależności między sytuacją materialną, świadomością społeczną a miejscem zamieszkania :-( Statystyki mają to do siebie, że ukazują problemy mocno uśrednione i ugruntowują pewne stereotypy :-( Zgadzam się z tym, że socjotechniczne hasła typu „wszystko zależy od ciebie” i „ograniczenia są tylko w Twojej głowie” czynią więcej złego niż dobrego, budząc w ludziach najpierw iluzję a gdy ta pryśnie frustrację… Rozpoznanie swoich możliwości i ograniczeń to podstawa każdego działania… I jeśli jest ono prowadzone zgodnie z własnymi ( a nie wmówionymi reklamą) potrzebami, konsekwentne i rzetelne przyniesie sukces tak samo w dużym mieście jak i w małej wiosce…

    Polubione przez 1 osoba

  5. Myślę, że w samym Mazowieckiem Warszawa to jedno, a pozostałe miasta to zupełnie coś innego, jeśli chodzi o zarobki.
    Moja perspektywa to też tylko perspektywa mojego miasta, ale znam też ludzi z innych miast, i nie do końca przemawia do mnie takie proste korelowanie sytuacji materialnej ze światopoglądem.
    To nie jest tak, że tylko biedni, źle opłacani ludzie z wiosek mają w dupie klimat i konstytucję, bo jest bardzo dużo bogatych, uprzywilejowanych ludzi z dużych miast, którzy też mają to w dupie. Oraz ludzi, którzy mają ciężką sytuację materialną, a mimo to są aktywistami i walczą o wartości i dobro planety.
    Moim zdaniem w 2020 roku, w Polsce, to nie miejsce zamieszkania warunkuje, kim jesteśmy, bo w dzisiejszych czasach jego zmiana jest łatwiejsza, niż była kiedykolwiek. Oczywiście, nie dla wszystkich, oczywiscie są grupy wykluczone, ale moim zdaniem po prostu to wszystko jest dużo bardziej skomplikowane. Znam ludzi z Warszawy, którzy zmagają się z bardzo ciężką sytuacją materialną, znam też ludzi z małych miejscowości, którzy mają świetnie prosperujące biznesy. Poglądy polityczne i wrażliwość społeczną też obserwuję bardzo różne u każdej z tych grup, i po prostu upieram się, że naszą rzeczywistość kształtują w dzisiejszych znacznie bardziej skomplikowane czynniki niż tylko piramida Masłowa…
    Mój komentarz, jak widzisz, też w sumie bez konkluzji…😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. BIAŁY. pisze:

      Dziękuję za ten komentarz, bo sprawił, że zastanawiałam się nad tym wpisem przez dobre parę dni (uwielbiam jak ktoś lub coś daje mi do myślenia – love <3 <3)

      Doszłam do wniosku, że w tym wpisie rzeczywiście bardzo spłyciłam i uprościłam temat i powiązałam ubóstwo materialne z obojętnością na sytuację polityczną, losy planety i ludzi. Oczywiście tak nie myślę i nie uważam, że to jest tak prosta zależność: nie mam pieniędzy=jestem skupiona tylko na zarabianiu/przetrwaniu=wszystko inne mam gdzieś.

      Jednocześnie próbuję zrozumieć to, co obecnie dzieje się w Polsce. Próbuję zrozumieć co pcha ludzi do takich poglądów, do wykluczania, uprzedzeń, strachu przed innością, a nawet do ataków na ludzi, którzy chcą żyć inaczej, po swojemu. Nie potrafię zrozumieć co pcha ludzi na głosowanie na taki, a nie inny obóz rządzący. A że flagowym pomysłem obecnego rządu jest rozdawnictwo pieniędzy, to… Oczywiście nie czytałam na ten temat żadnych badań, ale poszukam, bo temat mnie szalenie ciekawi.

      Też uważam, że obecnie zmiana miejsca zamieszkania jest łatwiejsza, niż kiedykolwiek. Jednak jednocześnie uważam, że ogólnie, jeśli np. nie udało ci się wyjechać na studia, czy do pracy, do innego miasta, to jest to bardzo trudne. Po prostu.

      Polubione przez 1 osoba

      1. To ja dziękuję-za inspirujący artykuł i ciekawą dyskusję🙂
        Nie wydaje mi się, żebyś cokolwiek spłyciła tutaj, bo opisałaś zależności, które również istnieją, po prostu problem/zjawisko są trochę bardziej złożone.
        Ja też, uwierz mi, od 2015 roku przecieram oczy, ale nie tyle patrząc na ludzi biednych i wykluczonych, tylko na tych uprzywilejowanych, wykształconych, z wielkiego miasta, „na poziomie”, mówiących z satysfakcją, że „w dupie mam jakiś tam trybunał” i w ogóle tak nagle osmielonych do mówienia rzeczy, o które nigdy byś ich nie podejrzewała…Spotykam takich ludzi w swoim otoczeniu, albo w pracy, i jestem w szoku po prostu, ilu ich jest…a też nie prowadzę badań😉
        Ale oczywiście masz też wiele racji- jest dużo ludzi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem i nie są w stanie kupować dzieciom ubrań niszowych polskich marek, żyć w duchu zero waste i jeść tylko wegańsko, jednocześnie walcząc o wolne sądy i prawa człowieka. Jakkolwiek, część z tych ludzi znajduje w sobie energię, żeby w jakikolwiek sposób o te sprawy się troszczyć. A wielu bogatych, światłych, wysublimowanych-nie. Świat po prostu od jakiegoś czasu jest kompletnie nielogiczny, ciężko tu więc o jedną regułę czy definicję…
        Co do zmiany miejsca zamieszkania, to tutaj trochę będę nalegać, że obecnie jest to łatwiejsze, niż kiedykolwiek. Rynek pracy tak się zmienił,ze naprawdę w każdym momencie można dostać pracę gdzieś bardzo daleko od miejsca zamieszkania. Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich, jestem świadoma tego, ale upieram się, że nigdy nie było aż tylu możliwości, co teraz. Właśnie dla ludzi, którzy kiedyś nie mieliby szans wyjechać.
        Ludzie też już po prostu nie żyją według schematu-szkoła, studia, praca (jedna) i emerytura. To znaczy, niektórzy pewnie wciąż tak żyją, ale to nie jest już norma…

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s